Brąz uciekł w tie-breaku - Jastrzębski Węgiel żegna PlusLigę na 4. pozycji
W trzecim meczu o brązowy medal PlusLigi nasz zespół uległ przed własną publicznością 2:3 PGE Projektowi Warszawa i tym samym to przeciwnicy sięgnęli po medale z tego kruszcu, a nasz zespół zakończył sezon 2024/25 na czwartym miejscu. Dziękujemy kibicom za to, że byli z nami od września, aż do maja. Naszej drużynie pozostaje jeszcze występ w Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi (16-18 maja).
Pierwszy punkt w środowym spotkaniu zdobyli goście, ale błyskawicznie wyrównał Timothee Carle. Później asa na stronę warszawian posłał Norbert Huber. Niebawem sprytną zagrywką zaskoczył przeciwników Carle (6:4). Blok Tomasza Fornala na Tobiasie Brandzie był równoznaczny z wynikiem 9:5 dla naszego zespołu. Wówczas po pierwszy czas sięgnął Piotr Graban. Wkrótce potem asem odpowiedział Brand (9:7). Przestrzelony przez Linusa Webera atak po ciasnym skosie dał nam prowadzenie 11:8. Warszawianie znów zaczęli odrabiać straty, ale Łukasz Kaczmarek nieco ich powstrzymał (15:11). Stołeczny zespół próbował nas zaskakiwać serwisem, ale ryzyko w polu zagrywki było dla nich nieopłacane (17:13, 18:14). Kiedy nasza przewaga stopniała do dwóch „oczek” Marcelo Mendez poprosił o czas. Po pauzie Kaczmarek zwieńczył ważną kontrę (21:18). Kapitalny blok Fornala na zmienniku Webera, Bartłomieju Bołądziu, poskutkował rezultatem 23:19. Setbole zapewnił nam Huber, a w ostatniej akcji seta Brand przestrzelił z pola serwisowego (25:21).
Na początku drugiego seta nadal w natarciu był nasz zespół. Dopiero skuteczna kiwka Jakuba Kochanowskiego odwróciła wynik na stronę gości (3:4). Później warszawianie mieli już nawet dwa „oczka” z przodu, ale as Fornala wyrównał wynik po 7. Projekt szybko odzyskał jednak dwa punkty zapasu, a po błędzie Carle’a miał już trzy punkty z przodu. Nasz zespół, a konkretnie Carle zripostował asem i mieliśmy już tylko punkt straty (11:12). Przy zagrywce Bena Toniuttiego znów zbliżyliśmy się na punkt, ale za sprawą Webera warszawianie ponownie odskoczyli. Dwa skuteczne bloki, najpierw Hubera, a potem Fornala, dały nam remis po 15. Wtedy przerwę na żądanie wziął Piotr Graban. Kolejny udany blok Hubera był równoznaczny z rezultatem 16:16. Wejście Jurija Semeniuka w pole zagrywki sprawiło, że zespół warszawski znowu mógł wziąć głębszy oddech (16:18). Po czasie dla trener Mendeza Kaczmarek skończył kontratak. As Webera zwiększył przewagę gości do trzech punktów (17:20). Zaraz potem poszedł blok na Carle’u i Projekt miał cztery „oczka” z przodu. As Kochanowskiego zagwarantował setbole gościom, a atak Semeniuka zakończył drugą partię na korzyść warszawian (19:25).
W trzecią część spotkanie lepiej wkroczyli warszawianie, a stało się głównie za sprawą ich świetnej gry blokiem (7:3). Carle do spółki z Huberem zmniejszyli nieco dystans do przeciwników (5:7). Dzięki skuteczności Branda i Webera warszawska drużyna prowadziła 10:7. Następnie było już 12:8, ale Kaczmarek próbował zatrzymać rywali (12:10). Mieliśmy piłkę w górze na 12:13, a tymczasem zamiast tego dostaliśmy dwa bloki na naszym atakującym (11:15). Kiedy nasz zespół jeszcze raz ruszył na rywala przy serwisie Kaczmarka (14:16), poderwała się także jastrzębska publiczność. Chwilę później mieliśmy już tylko „oczko” straty. Znów jednak nie potrafiliśmy pójść za ciosem, a warszawianie niebawem mieli trzy punkty w zapasie (19:16). Przy zagrywkach Fornala ze stanu 18:21 zdołaliśmy dojść przeciwników na remis po 21, ale i tym razem rywale wyszli cało z opresji (22:25).
Czwarta część spotkania rozpoczęła się dla nas piorunująco. Świetna gra przede wszystkim Antona Brehme sprawiła, że na tablicy widniał wynik 4:0 dla naszego zespołu. Niemiecki środkowy naszej ekipy kontynuował swoją kapitalną grę. Znakomita kontra, w której Huber skończył atak z…lewego skrzydła była jednoznaczna z wynikiem 9:5 dla naszego zespołu. Super blok Hubera w połączeniu z jego asem serwisowym złożyły się na rezultat 11:7. As Webera sprawił, że nasi rywale mieli już tylko „oczko” straty. W ich szeregach pewnie prezentował się Kochanowski (13:12). Raz jeszcze przycisnęliśmy przeciwników, a potem sami zaczęli się mylić, jak w Weber w akcji na 16:12. Warszawa nie odpuściła (16:14), ale Carle nieco uspokoił sytuację (17:14). Ze stanu 18:15 stołeczni siatkarze znów powalczyli i nasze prowadzenie zmalało do jednego punktu (19:17). Potem prowadziliśmy 23:21, a następnie zadaniowiec Bołądź zaserwował w siatkę (24:22). Przetrzymaliśmy dalszy napór (24:23), doprowadzając do tie-break’a.
Decydująca część meczu rozpoczęła się od prowadzenia gości 4:0. Warszawianie nie zamierzali na tym poprzestawać (6:1). Zespoły zmieniły się stronami przy wyniku 8:4 dla PGE Projektu. Blok Hubera na Semeniuku sprawił, że mieliśmy już tylko dwa punkty straty. Za moment Szalpuk wystrzelił w aut i na tablicy widniał rezultat 8:7. Za moment błąd ustawienia gości i mamy remis. A wszystko to przy zagrywkach zmiennika Juana Finolego. Później blok dokłada Huber i wychodzimy na prowadzenie 9:8. Głębszy oddech dał nam Carle (11:9). Warszawska drużyna zdołała wyrównać wynik po 11 i za moment wyjść na czoło (12:11). Zawdzięcza to głównie Weberowi i Szalpukowi (13:11). As Webera zapewnił meczbole naszym przeciwnikom (14:11). Mecz zakończył udanym atakiem Szalpuk.
JSW Jastrzębski Węgiel – PGE Projekt Warszawa 2:3 (25:21, 19:25, 21:25, 25:23, 12:15) . MVP: Tobias Brand.
JSW Jastrzębski Węgiel: Kaczmarek, Toniutti, Huber, Brehme, Fornal, Carle, Jurczyk (libero) oraz Żakieta, Finoli
PGE Projekt Warszawa: Weber, Firlej, Kochanowski, Wrona, Brand, Szalpuk, Wojtaszek (libero) oraz Borkowski, Kozłowski, Bołądź, Semeniuk
Przeczytaj pełny artykuł:
https://jastrzebskiwegiel.pl/sezon-w-pluslidze-konczymy-na-4-miejscu/



































