Dennis Sitek: Mistrz Świata z Jastrzębia, który rozpoczął karierę po trzydziestce
Czy aby zostać mistrzem świata trzeba trenować od dziecka? Dennis Sitek z Jastrzębia-Zdroju udowadnia, że niekoniecznie. Mimo że swoją przygodę z siłowym „strict curlem” rozpoczął dopiero po trzydziestce, dziś może pochwalić się tytułami mistrza Polski, Europy i świata oraz rekordami na wielu poziomach. To jedyny Polak, który wygrał wszystkie najważniejsze zawody w tej dyscyplinie w ciągu jednego roku – i zrobił to w zaledwie 210 dni. Jego historia to inspiracja dla tych, którzy wierzą, że na realizację pasji nigdy nie jest za późno.
Czy aby odnieść sukces należy rozpocząć trening w danej dyscyplinie od najmłodszych lat? Pewnie tak, aczkolwiek Mistrz Świata w dyscyplinie Strict Curl jest odstępstwem od tej reguły.
Dennis Sitek to 34-letni Jastrzębianin, który mimo stosunkowo krótkiego stażu, może poszczycić się spektakularnymi osiągnięciami. Dyscyplina w jakiej startuje, czyli strict curl to ćwiczenie siłowe na biceps, wykonywane w oparciu plecami i pośladkami o ścianę. Konkurencja jeszcze w Polsce dość niszowa, więc nasz reprezentant zdobywał liczne tytuły także poza granicami kraju. I nie ma co ukrywać, lista tych osiągnięć jest imponująca.
- Jestem zwycięzcą Arnold Classic, Mistrzem Polski, Mistrzem Świata oraz rekordzistą świata, a także Mistrzem i rekordzistą Europy z wynikiem 104 kg, stając się pierwszym Polakiem, który przekroczył granicę 100 kg w ścisłym uginaniu bicepsa
To jeszcze nie koniec. Otóż jako jedyny zawodnik posiada tytuł Mistrza Niemiec w trzech kategoriach wagowych, każdorazowo ustanawiając rekordy.
- W samym 2025 roku ustanowiłem 8 rekordów, w tym 2x rekord Niemiec, 2x rekord Europy i 2x rekord Świata no i dwa rekordy Polski w federacji WRPF w Apollonie i SC - łącznie 12x Złoto w Strict Curl i Złoto z Brązem w Apollons Axle
Jastrzębianin, który do Polski i naszego miasta wrócił po 12 latach, jest jedynym Polakiem, który wygrał wszystkie najważniejsze imprezy sportowe w jednym roku kalendarzowym, a cały ten historyczny komplet zwycięstw zdobył w zaledwie 210 dni.
Skąd jednak pomysł, aby właśnie w takiej dyscyplinie spróbować swoich sił? Okazuje się, że Dennis miał już styczność ze sportem, ponieważ trenował boks.
- W wieku 26 lat przestałem trenować i nie spodziewałem się, że wrócę jeszcze do sportu. Ale zobaczyłem kiedyś filmik, na którym Jan Łuka, wielokrotny mistrz świata między innymi w trójboju siłowym opowiadał, że on mając 44 lata miał swoją życiową formę i zdobywał rekordy, więc to mnie przekonało, że warto próbować w każdym wieku. I tak, mając 30 lat postanowiłem wrócić do sportu
Co ciekawe, bez uprzednich przygotowań Dennisowi udało się od tak, podnieść aż 91,5 kg. To imponujący wynik, który był początkiem sukcesów mieszkańca Moszczenicy. Odpowiedni cykl treningowy przy przygotowywaniu się do kolejnych zawodów niewątpliwie też jest kluczem do sukcesu. Jastrzębski rekordzista w Strict curl zdradza jak to wygląda u niego.
- Ja trenuję 3 razy w tygodniu, dla mnie to jest najlepsza częstotliwość, aby uniknąć przeciążeń i mieć czas na regenerację
Dyscyplina, która upodobał sobie nasz bohater zatacza coraz szersze kręgi w świecie. Cieszy fakt, że na tle innych narodów to właśnie Polacy są dominującą siłą w strict curl. Niewątpliwie dokonania Dennisa znacznie się do tego przyczyniły. Jednak ambitny 34-latek chce więcej.
- Mój cel to zapisać się w historii tej dyscypliny, pobijając kolejne rekordy
Wiadomo, że udział w zawodach wymaga pewnych nakładów finansowych, ponieważ rywalizacja toczy się w różnych miejscach, do których zawodnik musi dojechać. Dlatego też Dennis Sitek nie ukrywa, że planem na ten rok jest pozyskanie sponsora, który mógłby ściągnąć z jego barek ciężar finansowy. Jednak nie oznacza to, że jeśli go nie znajdzie, to zakończy przygodę z tym sportem. Jednak wiadomo, że nie samym sportem człowiek żyje. Mistrz lubi wolny czas spędzać z żoną córką i synkiem, ale nie ukrywa, że czasami wychodzi również w typowo męskim gronie.
- Ale są to wyjścia też bardziej sportowe – basen czy sauna
Jak już wspominaliśmy, Dennis wraz z rodziną po 12 latach wrócił do naszego miasta. I jak twierdzi, jest tu wszystko czego potrzebuje.
- Jastrzębie-Zdrój się zmienia, mamy tutaj wszystko czego potrzeba, wszędzie jest blisko. Niewątpliwym plusem jest brak tych tłumów, które dominują w wielkich miastach. Bardzo mi się tu podoba
Przed Dennisem kolejne starty, najbliższy już w marcu w Mysłowicach. Czego więc można życzyć mistrzowi w 2026 roku?
- Przede wszystkim startów bez kontuzji. I żeby było zdrowie. Resztę jakoś sam ogarnę
Artykuł ze źródła:
https://www.jastrzebie.pl/dla-mieszkanca/aktualnosci/aktualnosc/jastrzebianin-mistrzem-swiata
















































