Sanok na otwarcie decydującej rundy. JKH GKS chce punktowego hat-tricka
Po dłuższej przerwie hokeiści JKH GKS Jastrzębie wracają na taflę. W Karwinie zmierzą się z ostatnim w tabeli STS Sanok, który od wielu kolejek nie potrafi przełamać złej passy.
Meczem z STS Sanok w Karwinie hokeiści JKH GKS Jastrzębie rozpoczną nietypowo, bo w środowy wieczór, czwartą rundę Tauron Hokej Ligi. Będzie to de facto ostatnia część fazy zasadniczej, bowiem lutowa dwutygodniowa przerwa poprzedzi ćwierćfinały play-off. Podopieczni Rafała Bernackiego po raz ostatni grali o punkty 2 grudnia, ale aż ośmiu naszych zawodników ma za sobą mniej lub bardziej wyczerpujące ''obowiązki polskie''. Niemniej, liczymy na pewne trzy punkty w starciu z ostatnią drużyną w tabeli. Zapraszamy na Zimni Stadion!
Jastrzębianie są zdecydowanym faworytem boju z hokeistami Bogusława Rąpały. Nie może być inaczej w sytuacji, w której rywale zajmują dziewiątą pozycję w klasyfikacji z zerowym dorobkiem punktowym. Jakby tego było mało, w poprzednich czterech spotkaniach sanoczanie zdobyli zaledwie jednego gola, przegrywając z Polonią Bytom 1:8. Ponadto w grudniu STS poniósł porażki z GKS Tychy (0:9) i GKS Katowice (0:7), zaś pod koniec listopada przegrał również w Sosnowcu (0:4). Trudnej sytuacji nie zmieniły listopadowe transfery klubu znad Sanu - do drużyny dołączyli Fin Veerne Lahteenmaki i znany z Comarch Cracovii Karol Sterbenz.
W poprzednich trzech starciach z ekipą Podkarpacia nasz zespół strzelił siedemnaście goli i stracił trzy. Pierwszy z pojedynków z Sanokiem miał miejsce 12 września na samym starcie sezonu, gdy jastrzębianie witali się z karwińską taflą. Wówczas dość szczęśliwie podopieczni Rafała Bernackiego zwyciężyli 2:1, odwracając wynik rywalizacji w trzeciej odsłonie. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło. Jastrzębianie zasłużyli bowiem na miano ''czarnego konia'' ekstraligi, zaś dla drużyny z Sanoka rezultat ten okazał się być... najlepszym w sezonie - w żadnym bowiem z późniejszych starć ekipa trenera Rąpały nie przegrała zaledwie jedną bramką.
Nie oznacza to rzecz jasna, że ''punkty same się zdobędą''. Potrzebujemy szybkiego objęcia prowadzenia, aby kontrolować zawody i możemy być pewni, że nasz sztab nie pozwoli drużynie na dopisywanie punktów przed pierwszą syreną. Zadanie jest tym trudniejsze, że po tak długiej przerwie od razu wchodzimy w tryb ''trzech meczów w pięć dni'' - w piątek czeka nas przecież spotkanie ''o sześć punktów'' w Bytomiu, zaś w niedzielę podejmiemy na Zimnim Stadionie rozpędzony już GKS Tychy.
Po derbach mamy Boże Narodzenie, a po nim... półfinał Pucharu Polski, na który tak ciężko pracowaliśmy we wrześniu i w październiku. Będzie ciekawie!
Artykuł ze źródła: https://jkh.pl/



































