Ułatwienia dostępu

Skip to main content


REKLAMA

Jesteśmy MISTRZAMI POLSKI!!!

 |  Jastrzębski Węgiel
Jastrzębski Węgiel
Dodane przez:
Jastrzębski Węgiel

W trzecim meczu finału PlusLigi nasz zespół w imponującym stylu pokonał Grupę Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i po dwóch latach przerwy sięgnął po trzeci w historii tytuł mistrzów Polski!

Pierwszy punkt w środowym starciu zdobyli goście, po tym jak Aleksander Śliwka obił ręce naszych blokujących. Od samego początku na boisku trwała zażarta walka punkt za punkt. Po naszej stronie egzekutorami byli Stephen Boyer oraz Trevor Clevenot, zaś po stronie ZAKSY ciosy w ataku wyprowadzał Łukasz Kaczmarek. As Bartosza Bednorza oznaczał wynik 6:5, ale zaraz tym samym odpowiedział Tomasz Fornal, a to było równoznaczne z rezultatem 9:7 dla JW. Kolejny udany kontratak zwieńczony przez Clevenota wyprowadził nas trzypunktowe prowadzenie. Zaraz potem duet: Jurij Gladyr – Clevenot zatrzymali blokiem Śliwkę, a w następnej akcji Boyer zastopował na siatce Bednorza (13:8). W tym momencie Tuomas Sammelvuo po raz pierwszy wziął czas dla swojej ekipy, po którym Clevenot raz jeszcze oszukał blokujących gości. Jastrzębski Węgiel nie zwalniał tempa. Niebawem fiński szkoleniowiec ZAKSY znów poprosił o przerwę, bo Fornal i Gladyr dołożyli po punktowym bloku (18:10). As serwisowy Gladyra złożył się zaś na wynik 20:11. Nasz zespół do końca premierowej partii grał jak w transie i zamknął ją wynikiem 25:15.

W drugą partię weszliśmy akcją, w której Kaczmarek zablokował Clevenota. W naszych szeregach błyszczał Fornal, który pewnie przyjmował zarówno bomby, jak i skróty gości. Po asie Gladyra wynik brzmiał 5:4 dla nas, a kiedy Boyer najpierw wyblokował atak ZAKSY, a następnie w tej samej akcji nie dał szans rywalom w ofensywie (7:5). Wkrótce potem znów znakomicie zagraliśmy pasywnym blokiem i w defensywie, a Clevenot zrobił w kontrze co do niego należało (9:6). To nie było koniec naporu z naszej strony. Za moment na tablicy widniał już wynik 11:6 dla JW! Nasza drużyna była niesamowicie rozpędzona, a rywal nie potrafił znaleźć środków zaradczych na tak kapitalną grę naszego zespołu. Blok Gladyra na Dmytro Paszyckim oznaczał rezultat 14:7. Wynik 17:9 skłonił trenera ZAKSY do wzięcia kolejnej w tym spotkaniu przerwy na żądanie. Wcześniej na placu gry zameldowali się Jan Hadrava i Eemi Tervaportti, którzy pojawili się na podwójnej zmianie. Kiedy duet Moustapha M’Baye-Clevenot zablokowali Bartłomieja Klutha, na tablicy pojawił się wynik 21:12. Przy serwisach zmiennika Norberta Hubera nasi rywale nieco się przebudzili, ale ich próbę pościgu zatrzymał Fornal (22:15). Jednostronnego seta asem serwisowym zakończył Boyer (25:16).

W trzecią część spotkania weszliśmy równie mocno. Od razu poszedł znakomity blok Gladyra na Paszyckim, a chwilę później Fornal dwukrotnie zrobił to samo Śliwce (9:4)! Po tym kapitana ZAKSY powędrował do kwadratu dla rezerwowych (10:4). Od stanu 11:4 cała publiczność w hali na stojąco dopingowała nasz zespół. Nasz zespół nie zamierzał poprzestawać w egzekucji. As serwisowy Fornala był równoznaczny z rezultatem 14:5! Jastrzębski Węgiel do samego końca nie zszedł z obranego kursu, pewnie rozstrzygnął trzeciego seta i po dwóch latach przerwy ponownie sięgnął po tytuł mistrza Polski!

Jastrzębski Węgiel – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0 (25:15, 25:16, 25:13). MVP: Jurij Gladyr.

Stan rywalizacji w finale PlusLigi (do trzech wygranych): 3-0 dla JW.

 

Przeczytaj pełny artykuł na stronie JastrzebskiWegiel.pl:

https://jastrzebskiwegiel.pl/jestesmy-mistrzami-polski/


Podziel się z innymi, udostępnij:
REKLAMA

Podziel się swoim zdaniem...
jesteś gościem
lub dodaj jako gość
Ładuję komentarze... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Ciekawy temat? Rozpocznij dyskusję. Zostaw komentarz...

na Tapecie! wyróżnione artykuły

REKLAMA


Ostanie komentarze

250 metrów to dla mieszkańców tej ulicy jak autostrada, ale dla mnie Kowalskiego z osiedla to żarty!
świetny materiał!
Jaki remont? Przejeżdżam tam codziennie i nic się nie dzieje. Jakieś znaki nastawiali, a dziury jak w budżecie miasta! 
Pan Witold jak zwykle w formie i na poziomie! powodzenia

REKLAMA

REKLAMA