Ułatwienia dostępu

Skip to main content


REKLAMA

Wywiad z Laurą Grzyb przeprowadzony przez Stowarzyszenie "Jastrzębski Sport"

 |  Wiadomości sportowe z Jastrzębia
Stowarzyszenie "Jastrzębski sport"
Dodane przez:
Stowarzyszenie "Jastrzębski sport"

O Laurze można napisać bardzo dużo. Bardzo pracowita, ambitna, z sercem dla ludzi i miejsca w którym przyszło stawiać jej pierwsze, bokserskie kroki. Jeśli wierzyć słowom, że ciężka praca popłaca to Laura jest prawdziwym tytanem pracy. O przygotowaniach do walki o tytuł mistrzowski, planach na przyszłość jak i kondycji Polskiego boksu z Mistrzynią Europy, Laurą Grzyb.

Jakie to uczucie być Mistrzynią Europy w Boksie?

Niby proste pytanie, ale z drugiej strony najtrudniejsze, bo jest to uczucie nie do opisania. Nie da się tego słowami opowiedzieć. Coś pięknego i myślę, że każdy sportowiec w każdej dziedzinie, marzy, aby sięgnąć po taki sukces. Jest to spełnienie marzeń.

Każdemu wielkiemu sukcesowi towarzyszy ciężka praca. Czy kiedy zaczynałaś swoją przygodę z boksem, przeszło Ci przez myśl, że sięgniesz po tytuł Mistrzyni Europy?

Kiedy zaczynałam jako dzieciak, była to po prostu zabawa, nigdy nie myślałam, że tak długo będę walczyć i że tak długo moja kariera będzie trwała. Dziś jest to już piętnaście lat. Kiedy byłam w reprezentacji i kiedy amatorsko walczyłam, to też nie myślałam nigdy, że wejdę na ring zawodowy. Tak naprawdę dopiero, kiedy stoczyłam kilka walk na zawodowych ringach, to dopiero wtedy zaczęłam myśleć o pewnych rzeczach. Nie sądziłam, że to się może udać. Chciałam tego i wiedziałam, że muszę ciężko pracować.

Jak długo trenujesz i jakie były Twoje początki?

W tym roku w lutym minęło dokładnie piętnaście lat, jak przyszłam na salę. Początek był trochę zabawny, bo grałam w tenis stołowy w Jastrzębiu i mama nie chciała, żebym trenowała sporty walki, więc chodziłam na halę Omęga na tenis stołowy, a prosto z tych treningów szłam do Zdroju do podstawówki na treningi boksu. Nie było wtedy hali. To był taki zabawny okres, gdzie przez pewien czas musiałam to ukrywać przed rodzicami. Z czasem tenis stołowy poszedł w zapomnienie, zaczęłam chodzić tylko na boks. Pierwszą walkę stoczyłam po około pół roku. Super okres w moim życiu, teraz to już jest bardziej praca. Robię to, co chciałam robić i kocham to robić.

Jak wyglądały Twoje przygotowania do walki o tytuł mistrzowski?

Przygotowania były bardzo ciężkie. Zaczęłam tak naprawdę od 2 stycznia. Najpierw zaczęłam od przygotowania motorycznego, trwało to półtora miesiąca. I nie ma co ukrywać, bardzo się cieszyłam, że to już się zaczęło. Byłam bardzo podekscytowana. Jak wróciłam do swojego trenera boksu Andrzeja Liczika, zaczęły się sparingi. Tak naprawdę była to największa harówa w moim życiu. Był płacz, był ból niesamowity, były różne perypetie zdrowotne.

Czy zastanawiałaś się nad tym, co będziesz robiła po zakończeniu kariery pięściarki?

W 2018 roku kiedy zakończyłam karierę amatorską. To był ten moment, kiedy chciałam zakończyć karierę sportową. Można powiedzieć, że pokłóciłam się z boksem. Po tylu latach miałam tego dosyć, ale po kilku miesiącach bez treningu bokserskiego zdałam sobie sprawę, że nie mogę bez tego żyć. To wtedy zdecydowałam się na podpisanie kontraktu zawodowego i wróciłam do boksu, natomiast coraz częściej pojawiają się takie myśli, że chciałabym założyć rodzinę. Jestem z wielodzietnej rodziny, z bardzo rodzinnego domu i coraz częściej o tym myślę, że chciałabym urodzić dzieci. Jestem w takim sporcie, że bardzo ciężko będzie wrócić po porodzie do sportu. Myślę o tym, ale nie umiem wyobrazić sobie życia bez boksu.

Na swoich mediach społecznościowych zamieściłaś post, gdzie pewne słowa warte są zacytowania: "Mężczyzna ma tylko walczyć. Przegra to przegra... Po co o tym dyskutować. Kiedy kobieta walczy ma pokazać, że zasługuje na miano wojownika. Czy wygra czy przegra walka ma być piękna, ma być bezblędna."

Czy uważasz, że boks kobiet to temat tabu?

Mam wrażenie, że mężczyznom się nie podoba, że to robimy dlatego, że jesteśmy z natury słabsze fizycznie. Taka jest nasza natura, genetyka. Mniej jest takich widowiskowych walk pod względem nokautów czy krwi na ringu, ale absolutnie nie idzie to w parze z tym, że mamy mniej ambicji, mniej się dzieje w ringu, uważam, że wręcz przeciwnie kobiety w ringu są bardziej zadziorne, potrafią zrobić więcej, żeby zwyciężyć. Od samego momentu, kiedy zaczęłam walczyć zawodowo, to mówiłam, że będę tak walczyć, że w końcu ci, którzy nie lubią tego, to będą chcieli to oglądać. Myślę, że pomału się tak dzieje. Mój promotor, który sam się do mnie odezwał z propozycją kontraktu, kiedyś nie chciał oglądać walk kobiet. Podobnie zresztą mój obecny trener Andrzej Liczik, uważał, że nie będzie trenował kobiet, a dziś jestem chyba jego ulubienicą na sali. Ciesę się, że chociaż trochę się to przełamuje, aczkolwiek dalej panuje stereotyp, że jesteśmy gorsze czy słabsze. Dlatego napisałam to w tym poście, że mężczyzni mają tylko wejść i walczyć i nieważne jak, a kobieta musi włożyć o wiele więcej wysiłku, żeby przekonać innych, że to była dobra walka.

Pierwsze kroki bokserskie stawiałaś w Jastrzębiu, kto był Twoim pierwszym trenerem i jak wspominasz tamte czasy?

Pierwszym moim trenerem był Andrzej Porębski, ale też pierwszym takim ojcem boksu był śp. Tadeusz Wijas i to też dzięki właśnie tej osobie postanowiłam zostać przy boksie. Początki były różne, pierwszą walkę przegrałam. „Tadek” był taką osobą, która nie pozwoliła mi zrezygnować, skutecznie zatrzymał mnie w ringu, więc może dzięki niemu właśnie tutaj jestem. „Tadek” był takim naszym „Tatusiem” w klubie. Moim i reszty dziewczyn. Wtedy dziewczyny królowały w jastrzębskim boksie, było nas więcej niż chłopaków i miałyśmy znacznie większe sukcesy. W pozniejszym czasie do ekipy dołączył Jarek Pietrzyk. Z czasem dziewczyny się wykruszały. Ze mną została jeszcze Wiktoria Sądej, przez długi czas razem walczyłyśmy w reprezentacji.

Przyszłość boksu w Polsce?

Moim zdaniem problemy zaczęły się, kiedy boks podzielił się na boks amatorski i boks zawodowy. Kiedyś nie było podziałów - był po prostu boks. W momencie, kiedy to się podzieliło, większe pieniądze zaczęły pojawiać się w boksie zawodowym. To było szoł, to była telewizja. Amatorski boks skończył się przez to, że zamknięto ligi bokserskie, nie było już na to pieniędzy. Spółki, które inwestowały masę pieniędzy w boks amatorski, przestały je finansować, a zawodnicy zostali pozostawieni sami sobie, więc większość poszła po prostu do pracy. To był chyba taki największy rozłam. W tym momencie próbuje się to powoli odbudować, chociaż mężczyźni przeżywają kryzys, gdzie od ostanich sukcesów Polaków mija bardzo dużo czasu, to w przypadku kobiet jest całkiem inaczej. Kobiety radzą sobie o wiele lepiej i z każdej imprezy przywożą medale. Przed nami w tym roku są Igrzyska Europejskie, gdzie każda z naszych pań ma realną szansę na medal, a u panów już wygląda to gorzej. Co się tyczy boksu zawodowego, to uważam, że wypierany jest przez MMA. Różnorodność MMA i tego jak wiele się tam dzieje powoduje, że boks staje się mało interesujący dla widza, a boks mimo wszystko to jest klasyka, to są szachy i nie każdy chce to już oglądać.

Plany urlopowe?

To też jest ciężki temat u mnie, bo ja po każdej walce obiecuję sobie, bliskim, menadżerowi, że pojadę na wakację odpocząć i zawsze mi tego czasu brakuje, bo nagle pojawia się kolejna oferta walki, a jestem osobą, która nie lubi odmawiać. Dla mnie kolejna walka na horyzoncie to jest kolejny cel. Nie lubię odpuszczać. Mam z tym problem, jestem też osobą, która nie potrafi odpoczywać. W kilka dni po walce, najchętniej spakowałabym torbę i poszła od razu na trening. Jestem krytyczna wobec siebie. Nie ma walki, z której jestem zadowolona w swojej całej karierze. Po walce zapisuję od razu całą kartkę A4 błędów, które popełniłam i co powinnam poprawić. Mam ogromny problem z tym, żeby zarezerwować sobie jakiekolwiek wakacje, nawet w weekend. Przeglądam, odkładam to na potem.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów sportowych ;)

Wywiad został opublikowany w maju 2023 r. Przeczytaj pełny artykuł ze źródła:

https://jastrzebski-sport.pl/blog/wpis/wywiad-z-laura-grzyb


Podziel się z innymi, udostępnij:
REKLAMA

Podziel się swoim zdaniem...
jesteś gościem
lub dodaj jako gość
Ładuję komentarze... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Ciekawy temat? Rozpocznij dyskusję. Zostaw komentarz...

na Tapecie! wyróżnione artykuły

REKLAMA


Ostanie komentarze

250 metrów to dla mieszkańców tej ulicy jak autostrada, ale dla mnie Kowalskiego z osiedla to żarty!
świetny materiał!
Jaki remont? Przejeżdżam tam codziennie i nic się nie dzieje. Jakieś znaki nastawiali, a dziury jak w budżecie miasta! 
Pan Witold jak zwykle w formie i na poziomie! powodzenia

REKLAMA

REKLAMA